powrót

Wydobyć piękno z każdej kobiety

Rozmowa z Arkadiuszem Sędkiem, autorem wystawy fotografii "Piwniczan portret własny"


     Wczoraj wieczorem w Piwnicy pod Baranami została otwarta wystawa fotografii Arkadiusza Sędka "Piwniczan portret własny", prezentująca artystów słynnego kabaretu. Przed wernisażem, połączonym z występem "ożywionych portretów", poprosiliśmy autora zdjęć o rozmowę.

     - Artystów łatwiej się fotografuje? Oni przecież powinni umieć się "sprzedać", wyeksponować swe walory...
     - Z większością tak jest, czego przykładem Agnieszka Chrzanowska, która, jak na aktorkę przystało, pięknie pozuje. Ale są też artyści bardzo zamknięci i aby z nich coś wydobyć, najpierw dużo z nimi rozmawiam, poznaję ich piosenki. To pozwala mi wydobyć z takiej osoby jej piękno.

     - A czy płeć odgrywa tutaj rolę?
     - Generalnie nie, chociaż oczywiście kobiety, które są płcią piękną, na ogół fotografuje się łatwiej, bo też większe jest pole do popisu...

     - Czy z punktu widzenia fotografika istnieje kategoria kobiet brzydkich?
     - Dla mnie nie. Uważam, że w każdej kobiecie potrafię odnaleźć piękno. Nawet lepiej mi się fotografuje osoby o specyficznej urodzie. Efekt bywa potem znacznie ciekawszy, a i takie kobiety bardziej potrafią docenić efekt mojej pracy. Jeżeli one są usatysfakcjonowane, to ja tym bardziej.

     - Czyli Pan hołduje fotografii, która ma sprawić, że obiekt portretowany wypada lepiej niż w rzeczywistości?
     - Jeżeli chodzi o kobiety, to zawsze staram się tak dostrzec ich walory, aby na zdjęciu wypadły pięknie. To mężczyzn można trochę "oszpecać"; przykładem może być Michał Zabłocki, któremu największą radość zrobiło zdjęcie, na którym jego uroda ucierpiała. Ja, aby
fotografować, nie szukam pięknych modelek...

     - A jak wiem, to z nimi Pan pracował przez 7 lat w Rzymie...
     - Faktycznie pobyt we Włoszech, praca w szkole John Casablancas Center i podległej jej międzynarodowej agencji modelek, wśród których były m.in. Claudia Schiffer i Naomi Campbell. sprawiły, że zająłem się wyłącznie portretami ludzi.

     - Te słynne modelki też Pan fotografował?
     - Niestety... Ale ponieważ szkoła musiała zarabiać, przyjmowano bardzo wiele kobiet, których uroda nie była aż tak widoczna. Starałem się więc pokazywać je tak, by wyglądały jak top modelki. I to była właśnie dla mnie znakomita szkoła, poza tą, którą w Rzymie ukończyłem, wydobywania piękna z każdej kobiety. Nawet jeśli jest ono ukryte.

     - Od 3 lat pracuje Pan w Krakowie...
     - ...do którego przyjechałem, bo od lat marzyłem, by żyć w tym mieście.

     - I został Pan "nadwornym" fotografem obecnych artystów Piwnicy pod Baranami.
     - Zdecydował o tym, jak to w życiu, przypadek. Trafiła do mnie Agnieszka Chrzanowska. Zrobiłem jej serię zdjęć, co sprawiło, że gotowa okładka jej płyty "Cały świat płonie" została w dwa dni zmieniona. Teraz ukażą się kolejne płyty piwnicznych artystów z moimi zdjęciami na okładkach. Mam też nadzieję, że otwarta wczoraj wystawa szybko będzie miała swoją drugą część.

     - W piwnicznych salach do końca grudnia będzie można oglądać część prac, a resztę...
     - ...pokazuję w moim studiu przy ul. Piłsudskiego 6/5a. I tam też zapraszam.

Rozmawiał:
WACŁAW KRUPIŃSKI
"Dziennik Polski"
nr 283 (17 773)

z prasy